niedziela, 16 grudnia 2012

Wyjdź spod stołu i pachnij!

Dzisiejszym wyzwalaczem szczęścia był zdecydowanie Benio. A oto, dlaczego:

Sytuacja numer 1

Benio wszedł pod stolik, na którym stoi choinka. Moja (często) wybujała wyobraźnia podsunęła mi oczywiście natychmiast serię obrazów typu: mój syn spowity agresywnym łańcuchem choinkowym próbuje wyrwać się ze szponów drapieżnych lampek wielokolorowych marki nieznanej i poślizgując się na odłamkach czerwonych bombek pociąga za sobą choinkę ... etc etc w podobnym stylu. 

Ja: Benio, wyjdź proszę spod stołu.
Benio – zero reakcji
Ja (głośniej): Benio, wyjdź proszę spod stołu.
Benio – zero reakcji
Ja (jeszcze głośniej): Benio, wyjdź proszę spod stołu!
Benio: Mama, nie tak głośno proszę. Ja Cię słucham ale po cichu...


Sytuacja numer 2

Przy obiedzie, pałaszując lasagne wg jednego z przepisów mojego Chilijczyka.

Benio: mmmmm, ładnie pachnie ta lasagne.
Reszta biesiadników uśmiecha się ale nie komentuje.
Benio: mmmm, bardzo ładnie pachnie ta lasagne.
Reszta biesiadników nadal nie komentuje.
Benio: no babcia popachnij tą lasagne!
Reszta biesiadników w śmiech, a moja mama (emerytowana nauczycielka): Benieczku, nie mówimy "popachnij" tylko "powąchaj".
Benio: aaaa, no pewnie! mmmmmm, ale ładnie wącha ta lasagne...

Dobrej nocy!
O.


1 komentarz: